Nie udała nam się poniedziałkowa szwedzka uczta. Na talerzu był dubelek, ale okazał się on jadalny tylko w połowie. Oster był jednak ościsty i zamiast wygranej dał nam swój drugi remis. A miało przecież nie być "iksa".
Może teraz będzie lepiej. Wszak skandynawskiej specjały będziemy wybierać z całego weekendu, a nie tylko nudnego jak flaki z olejem poniedziałku.
Liga dopiero ruszyła to jeszcze trzeba się dokładnie przypatrzeć kto będzie grał o jakie cele w tej lidze. Na razie więc jedziemy z naszym szwedzkim przepisem opartym na cyfrach i seriach. Mamy aż 4 drużyny, które po dwóch kolejkach tylko remisują. Ileż można remisować?
No pewnie się okaże że w tej lidze można nawet i cały czas remisować. Dlatego właśnie nie połakomie się tym razem na komplet "remisowych nieudaczników". A niech będzie tylko pół talerza. Do stołu podano. Oster i Halmstad. Takie rozwiązanie brzmi dumnie.
Oba zespoły na wyjeździe. Oba zagramy na porażki.
Beniaminek z Oster jedzie "na ścięcie" do Syrianska, a Halmstad wybiera się do Gefle.
W 2010 roku Syrianska rywalizowała z Oster na poziomie drugiej ligi. Efekt 3-0 dla gospodarzy. W tym sezonie w dwóch meczach gola jeszcze nie strzelili, ale do odważnych świat należy. Zwłaszcza, że Syrianska to ekipa z Sodertalje. Miasta kojarzącego się zdecydowanie z hokejem. To może bramkami jednak sypnie.
Z kolei Gefle z 5 ostatnich spotkan u siebie z Halmstad aż 4-krotnie wygrywali. Patent na rywali więc mają. Gefle w dodatku ostatnio przegrało 1-2 z Norrkoping, ale w tym meczu pomimo gry od 55. minuty w 10-tkę dawali radę. A skoro tak. To szwedzki dubelek podejście drugie :)
Syrianska - Oster 1 @2.40
Gefle - Halmstad 1 @2.20
AKO @5,28
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz