Oj dawno mnie tu nie było. Pewnie wielu z Was pomyślało już, że to już koniec. Rozpoczął. Coś tam próbował, a skończył jak wielu. No właśnie niestety, ale przez chwilę i mnie taka myśl ogarnęła. Że to już koniec. Choć jeszcze tak naprawdę się nie zaczęło. Ale jednak nie wolno tak myśleć.
Moje propozycje typów, wirtualne kupony, prawdziwe bety, a także podpowiedzi okazały się przysłowiową... kulą w płot.
Wtedy jednak przypomniałem sobie po co powstał ten blog. Po to, żeby sprawdzić niejako z boku jak to wygląda w moim przypadku. Czy jestem golibrodą czy może jednak to ja jestem golony? Czy moja brzytwa wiedzy, doświadczenia i mimo wszystko łutu szczęścia jest wystarczająco ostra, aby odważyć się stoczyć walkę z bukami (nie-wiatrakami) i ją wygrać. Bo chyba taki jest tego wszystkiego cel...
Tak więc za nami falstart, ale teraz czas na powtórzony wyścig. Taki pojedynek repasażowy, z którego można wynieść jakąś nagrodę. Może nie od razu bogactwo, ale może chociaż system-drogowskaz, który zaprowadzi NAS do zasłużonej nagrody. Ona tam czeka.
Z jednej strony właśnie wylałem na klawiaturę wyświechtane myśli, które zapewne każdy czytelnik zna i gdy je czyta po raz kolejny na entym blogu może pomyśleć jedno. Hmm kolejny szaleniec, który myśli że złapał Boga za ręce i zna recepturę na wygrywanie niczym przepis Alchemików na otrzymanie złota. Wszystko racja. Ale tym razem tu będę się przyznawał do swoich błędów i z tych błędów powstawać będzie receptura sukcesu. Nawet połowicznego, ale sukcesu.
Najważniejsze, aby znaleźć metodę na letki plus. Powaga "letkości" jest już zależna od zasobności portfela i samych oczekiwań oraz celów. Tak więc może bardziej znajdźmy metodę nie na letki plus - tylko po prostu PLUS.
Pamiętam swoje początki z przygodą bukmacherską i grę w jednym z buków naziemnych. Nazwa firmy to 3 litery. Prosto i łatwo. Do tego przyjemnie. Tak miało być. Granie i wygrywanie. Inwestowanie i odbieranie wygranej. A było inaczej. Na tyle inaczej, że te 3 litery wspólnie z kolegami rozszyfrowaliśmy jako Strać Twój Szmal. I traciliśmy. Najwyższy czas znaleźć jakiś sposób... może się uda.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz