poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Bierzemy się za robotę

Oj dawno mnie tu nie było. Pewnie wielu z Was pomyślało już, że to już koniec. Rozpoczął. Coś tam próbował, a skończył jak wielu. No właśnie niestety, ale przez chwilę i mnie taka myśl ogarnęła. Że to już koniec. Choć jeszcze tak naprawdę się nie zaczęło. Ale jednak nie wolno tak myśleć.


Przyczyn mojej nieobecności było kilka, ale niestety główną okazała się słabiutka skuteczność typów i nieudane próby wygrania z bukami. Niestety hasło przewodnie blogu - to o goleniu - okazało się fikcją, za którego brak realizacji odpowiadam tylko i wyłącznie JA. 
Moje propozycje typów, wirtualne kupony, prawdziwe bety, a także podpowiedzi okazały się przysłowiową... kulą w płot.


Wtedy jednak przypomniałem sobie po co powstał ten blog. Po to, żeby sprawdzić niejako z boku jak to wygląda w moim przypadku. Czy jestem golibrodą czy może jednak to ja jestem golony? Czy moja brzytwa wiedzy, doświadczenia i mimo wszystko łutu szczęścia jest wystarczająco ostra, aby odważyć się stoczyć walkę z bukami (nie-wiatrakami) i ją wygrać. Bo chyba taki jest tego wszystkiego cel...

Tak więc za nami falstart, ale teraz czas na powtórzony wyścig. Taki pojedynek repasażowy, z którego można wynieść jakąś nagrodę. Może nie od razu bogactwo, ale może chociaż system-drogowskaz, który zaprowadzi NAS do zasłużonej nagrody. Ona tam czeka. 

Z jednej strony właśnie wylałem na klawiaturę wyświechtane myśli, które zapewne każdy czytelnik zna i gdy je czyta po raz kolejny na entym blogu może pomyśleć jedno. Hmm kolejny szaleniec, który myśli że złapał  Boga za ręce i zna recepturę na wygrywanie niczym przepis Alchemików na otrzymanie złota. Wszystko racja. Ale tym razem tu będę się przyznawał do swoich błędów i z tych błędów powstawać będzie receptura sukcesu. Nawet połowicznego, ale sukcesu.

Najważniejsze, aby znaleźć metodę na letki plus. Powaga "letkości" jest już zależna od zasobności portfela i samych oczekiwań oraz celów. Tak więc może bardziej znajdźmy metodę nie na letki plus - tylko po prostu PLUS. 

Pamiętam swoje początki z przygodą bukmacherską i grę w jednym z buków naziemnych. Nazwa firmy to 3 litery. Prosto i łatwo. Do tego przyjemnie. Tak miało być. Granie i wygrywanie. Inwestowanie i odbieranie wygranej. A było inaczej. Na tyle inaczej, że te 3 litery wspólnie z kolegami rozszyfrowaliśmy jako Strać Twój Szmal. I traciliśmy. Najwyższy czas znaleźć jakiś sposób... może się uda.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz