niedziela, 16 marca 2014

Powracamy do grania...i pisania

Po dłuższej przerwie, która - o zgrozo - wyszła jak się okazuje prawie cały rok. Ponad 300 dni obiecywania, że znów coś skrobnę. Ale na obietnicach się kończyło. To nie znaczy jednak, że człowiek nic nie grał. A i owszem grał. Ale czy wygrywał? A i owszem. Też. Ale coś mało i rzadko. Czyli pewnie nie było nawet letkiego plusu, a przecież to by się przydało. Ale się nie udało. Coś za dużo tych ale. I właśnie pewnie z tego powodu czas wrócić do jakiejś aktywności. Pisemnej. Która przełoży się na sukcesy. 


No to po kolei. Od dziś zaczynamy tworzyć bukmacherską biblię. Prywatny kodeks zasad, których złamać nie wolno. Pod żadnym pozorem. Pod żadną próbą.

Na początek trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie czy warto? No chyba jednak przesadziłem z tym pytaniem na początek. Od razu takie mocne pytanie. Oj przesada. Odpowiedz na to pytanie poznamy dopiero po jakimś czasie. Nie wiem ile mi to zajmie. Ale oby jak najszybciej.

I teraz kolejny pakiet pytań. Gdzie? Kiedy? Co ? Jak?

Pytania krótkie. To i odpowiedz powinna być krótka. I na pierwszy rzut oka spróbujemy krotko i na temat. 

Gdzie? - raczej atakujemy i golimy naziemnych, są z nimi rachunki do wyrównania, a jednak gra na necie mi raczej nie służy. Jak dla mnie nieodpowiedni poziom kontroli nad finansami, a przecież to jest klucz w tym tytułowym goleniu buków. No cóż zaplacimy podatek u naziemnych, zagramy po niższych kursach, ale obracać będziemy tym co w portfelu i kieszeni. Dla naszego dobra. Dla dobra pieniędzy. Trzeba je kontrolować.

Kiedy? - w sumie to jak każdy wie można codziennie, bo jak głosi hasło bukmacherów codziennie można coś wygrać, a życie to jest gra. Ja natomiast do dziś pamiętam jeszcze jedno przysłowie - pieniądze leżą na ulicy. Pamiętam też parafrazę tego przysłowia. Pieniądze "wiszą na tablicy". Tak mówilismy z kolegami gdy odwiedzaliśmy punkty naziemne na początku 21 wieku. No i w sumie te pieniądze wiszą codziennie w punktach. Codziennie jakieś cyferki zwane kursami można wybrać i zamienić je w złotówki. Ale no właśnie żeby się tylko nie napalić. Bo też może być lipa.

Co? - trzeba wybrać swoje dyscypliny, imprezy i wreszcie ligi. Bo jednak bez specjalizacji daleko się raczej nie zajedzie. Sam to widzę po sobie. Golenie buków to nie konkurs na trafienie jak najwyższego kursu. To próba odnalezienia pewnych kursów (zdarzeń), które po przemnożeniu przez konkretne stawki dadzą nam wygrane. Musimy więc odnaleźć miejsce i ligi gdzie będziemy lokować nasze pieniążki. Pewnie zajmie to trochę czasu ale spróbujemy. 

Jak? - no właśnie. kolejne trudne pytanie. Rozpisy czy akumulatory? Chyba jednak będziemy próbować uderzać w AKO złożone z kilku meczy. Ich liczbę też trzeba jakoś spróbować ustalić. Single, duble, triple czy jeszcze więcej? Oj będzie się działo!

Jak sami widzicie jest trochę tych pytań. Czas rozpocząć walkę z pytaniami i rozpocząć poszukiwania złotego środka do golenia. Może pisanie na blogu ułatwi znalezienie rozwiązania na zestaw trudnych pytań. 

Rozpoczynamy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz